• Wpisów: 544
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 10:07
  • Licznik odwiedzin: 10 751 / 1884 dni
 
lilumi
 
Mrosiek ^.^: Pamiętam tak dobrze te wspólne poranki, zapach kawy o poranku, zapach świeżych kwiatów…Tak to były konwalie, a to był maj. Potem też było pięknie. Mijały miesiące..A ja ślepa wierzyłam. W każde słowo, w każdy uśmiech, spojrzenie, pocałunek..Wierzyłam bezgranicznie, jak ślepa kura. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi: „On Cię nie kocha, manipuluje, wykorzystuje Twoją miłość, Twoją litość, Twoją dobroć…Nie kocha, kłamie”…Mogłabym dać się zabić, obciąć sobie za Niego ręce. Wiecie co..? Nie miałabym dziś czym do Was pisać, straciłabym je.
Minęło półtora miesiąca, dokładnie 53 dni, odkąd nie jesteśmy razem. Odkąd zostałam sama. Chyba pora na bilans zysków i strat:) Czy mi Go brakuje…? Jak cholera. Dziś jednak jestem mądrzejsza, drugi raz nabrać się nie dam. Tego, którego pokochałam już nie ma. I chyba nie było nigdy. To był wyśniony, wymarzony obraz mężczyzny, za którym mogłabym pobiec do ołtarza! I mało brakowało, by się to wydarzyło…Przez dwa lata żyłam za mgłą. Dziś wiem, że to nie była miłość. Nie z Jego strony. To była jedna wielka manipulacja uczuciami, coś na kształt miłości zbudowane na mojej naiwności. Dziś wiem, że On nie kochał mnie nigdy. Był dobrym graczem, perfidnym i wyrafinowanym. Był ze mną by dać upust swoim emocjom, które targały Nim od lat. A ja miałam być ucieczką. Od choroby, od lęków. Zastępstwem za nałóg, za alkohol. Lekarstwem na złe myśli. Nie miłością, nie życiową partnerką. On nigdy nie pomyślał o mnie. Jedynie o sobie i o zaspokojeniu własnych potrzeb, wykarmieniu swojego chorego EGO. Gdybym wiedziała wcześniej…Szłam w tę ciemność ze złudzeniem, że mam przy sobie mężczyznę, który mnie obroni. Który wybuduje nam mur chroniący przed wszelkim złem. I zostałam sama, ogarnięta tą ciemnością. Nie potrafię wciąż odnaleźć drogi do światła, które gdzieś tam pojawiło się w oddali. Zgubiłam się. Gdybym mogła dać Wam dziewczyny jakąś radę, wskazówkę jak uchronić się przed takimi facetami…Nie wiem. Nie wiem co mogłam zrobić by tego uniknąć…By uniknąć oszustwa, manipulacji, wykorzystywania moich uczuć, wyrywania ze mnie mojej duszy..Po prostu uważajcie, bądźcie ostrożne, miejcie oczy dookoła głowy, zwracajcie uwagę na każde słowo..Nie zatracajcie się bezmyślnie w miłości. Nie warto.
Chcę Go zobaczyć. Spojrzeć Mu prosto w oczy. Czuję do tego siłę. Może to byłby taki moment kluczowy, gdybym spotkała mojego oprawcę, człowieka który wyrwał mi serce, odebrał godność, może gdybym mogła spojrzeć Mu w oczy i powiedzieć : „Wal się, już Cię nie potrzebuję. Jestem silna, żyję bez Ciebie, a Ty zostałeś sam. Dostałeś to na co zasługujesz”. Może wtedy mogłabym zamknąć ten rozdział. Wspomnienie o Nim staje się coraz bardziej obce. Czuje, że więź zanika. Myślę o Nim jak o kimś kto na chwilę pojawił się w moim życiu i już Go nie ma, przeminął..jak czas. Wiem, że On traktuje mnie tak samo. Wiem, że jestem kimś kogo już nie zna
1653982_293304707486170_1141004905_n.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków